Start arrow Ballady i romanse arrow Pani Twardowska
Home    Contacts
Lektury szkolne
Menu witryny
Start
Forum dyskusyjne
Napisz do nas
Szukaj
Lektury
Ballady i romanse
Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego
Pan Tadeusz, czyli Ostatni zajazd na Litwie
Konrad Wallenrod
Oda do młodości
Pieśń filaretów
Dziady
Powieść litewska
Sonety krymskie
Sonety odeskie
Komedia w czterech aktach
Pan Jowialski
Pan Wołodyjowski
Bartek zwycięzca
Bez dogmatu
Latarnik
Ogniem i mieczem
Pani Twardowska Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Pani Twardowska

Jedzą, piją, lulki palą,
        Tańce, hulanka, swawola;
Ledwie karczmy nie rozwalą;
        Cha cha chi chi, hejza! hola!


Twardowski siadł w końcu stoła.
        Podparł się w boki jak basza;
"Hulaj dusza hulaj!" - woła,
        Śmieszy, tumani, przestrasza.


Żołnierzowi, co grał zucha,
        Wszystkich łaje i potrąca,
Świsnął szablą koło ucha,
        Już z żołnierza masz zająca.


Na patrona z trybunału,
        Co milczkiem wypróżniał rondel,
Zadzwonił kieską pomału:
        Z patrona robi się kondel.


Szewcu w nos wyciął trzy szczutki,
        Do łba przytknął trzy rureczki,
Cmoknął: "Cmok!" i gdańskiej wódki,
        Wytoczył ze łba pół beczki.


Wtem, gdy wódkę pił z kielicha,
        Kielich zaświstał, zazgrzytał;
Patrzy na dno: "Co u licha?
        Po coś tu, kumie, zawitał?"


Diablik to był w wódce na dnie,
        Istny Niemiec, sztuczka kusa;
Skłonił się gościom układnie,
        Zdjął kapelusz i dał susa.


Z kielicha aż na podłogę
        Pada, rośnie na dwa łokcie,
Nos jak haczyk, kurzą nogę
        I krogulcze ma paznokcie.


"A! Twardowski, witam, bracie!"
        To mówiąc, bieży obcesem:
"Cóż to, czyliż mię nie znacie?
        Jestem Mefistofelesem.


Wszak ze mnąś na Łysej Górze
        Robił o duszę zapisy;
Cyrograf na byczej skórze
        Podpisałeś ty, i bisy


Miały słuchać twego rymu;
        Ty, jak dwa lata przebiegą,
Miałeś pojechać do Rzymu,
        By cię tam porwać jak swego.


Już i siedem lat uciekło,
        Cyrograf nadal nie służy;
Ty czarami dręcząc piekło,
        Ani myślisz o podróży.


Ale zemsta, choć leniwa,
        Nagnała cię w nasze sieci;
Ta karczma Rzym się nazywa;
        Kładę areszt na waszeci!"


Twardowski ku drzwiom się kwapił
        Na takie [dictum acerbum];
Diabeł za kontusz ułapił:
        "A gdzie jest [nobile verbum]?"


Co tu począć? - Kusa rada,
        Przyjdzie już nałożyć głową.
Twardowski na koncept wpada
        I zadaje trudność nową.


"Patrz w kontrakt, Mefistofilu,
        Tam warunki takie stoją:
Po latach tylu a tylu,
        Gdy przyjdziesz brać duszę moją,


"Będę miał prawo trzy razy
        Zaprząc ciebie do roboty;
A ty najtwardsze rozkazy
        Musisz spełnić co do joty.


"Patrz, oto jest karczmy godło,
        Koń, malowany na płótnie;
Ja chcę mu wskoczyć na siodło,
        A koń niech z kopyta utnie.


"Skręć mi przy tym biczyk z piasku,
        Żebym miał czym konia chłostać,
I wymuruj gmach w tym lasku,
        Bym miał gdzie na popas zostać.


"Gmach będzie z ziarnek orzecha,
        Wysoki pod szczyt Krępaku,
Z bród żydowskich ma być strzecha,
        Pobita nasieniem z maku.


"Patrz, oto na miarę ćwieczek,
        Cal gruby, długi trzy cale,
W każde z makowych ziareczek
        Wbij mi takie trzy bratnale".


Mefistofil duchem skoczy,
        Konia czyści, karmi, poi,
Potem bicz z piasku utoczy
        I już w gotowości stoi.


Twardowski dosiadł biegusa,
        Próbuje podskoków, zwrotów,
Stępa, galopuje, kłusa
        Patrzy, aż i gmach już gotów.


"No, wygrałeś, panie bisie;
        Lecz druga rzecz nieskończona:
Trzeba skąpać się w tej misie,
        A to jest woda święcona".


Diabeł kurczy się i krztusi,
        Aż zimny pot na nim bije;
Lecz pan każe, sługa musi,
        Skąpał się biedak po szyję.


Wyleciał potem jak z procy,
        Otrząsł się, [dbrum!] parsknął raźnie.
"Teraz jużeś w naszej mocy,
        Najgorętsząm odbył łaźnię".


"Jeszcze jedno, będzie kwita,
        Zaraz pęknie moc czartowska;
Patrzaj, oto jest kobiéta,
        Moja żoneczka Twardowska.


"Ja na rok u Belzebuba
        Przyjmę za ciebie mieszkanie --
Niech przez ten rok moja luba
        Z tobą, jak z mężem zostanie!


"Przysiąż jej miłość, szacunek
        I posłuszeństwo bez granic!
Złamiesz choć jeden warunek,
        Już cała ugoda za nic."


Diabeł do niego pół ucha,
        Pół oka zwrócił do samki,
Niby patrzy, niby słucha,
        Tymczasem już blisko klamki.


Gdy mu Twardowski dokucza,
        Od drzwi, od okien odpycha,
Czmychnąwszy dziurką od klucza,
        Dotąd jak czmycha, tak czmycha.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Reklama
orbitrek Smooth Fitness
Magnes
Kulczyk Investment House
Wideoteka
Kulczyk investment house

 
   

SErr:128 SErr:128 życzenia Życzenia życzenia | włatcy móch władcy much władcy much | Tamara Lepicka | Leon Chwistek | Leon Woczylkowski